Kodeks Dobrych Praktyk SEO – recenzja

Kodeks Dobrych Praktyk SEO – stworzony przez IAB Polska – to dokument, który zelektryzował naszą branżę pod koniec ubiegłego roku. Zbiór zasad, którymi powinny kierować się w swojej pracy agencje SEO to dokument ze wszech miar ciekawy, któremu warto poświęcić uwagę.

Z perspektywy paru tygodni, można powiedzieć, że emocje trochę opadły, można więc przyjrzeć mu się dokładniej.

Trzeba przyznać, że spora część zebranych w kodeksie wskazówek dotyczących etyki i jakości działań firm SEO wzbudza kontrowersje.

Hipokryzja
Kodeks Dobrych Praktyk SEO jest w paru miejscach irytujący, głównie ze względu na zbyt idealistyczne podejście do tematu, które niejednokrotnie stoi w sprzeczności z działaniami współtwórców dokumentu. Zgred mówi tu wprost o hipokryzji, i faktycznie coś jest na rzeczy.

Kodeks prezentuje zasady, którymi powinniśmy się kierować w naszej pracy – niektóre są oczywiste (nieadekwatne stosowanie słów kluczowych, wykorzystywanie SWL-i), inne z kolei to pobożne życzenia.

Dokument stworzony został przez praktyków SEO, którzy doskonale zdają sobie sprawę, że ścisłe, stuprocentowe przestrzeganie wytycznych wyszukiwarki jest bardzo trudne do wykonania. Tak naprawdę wiele działań specjalistów SEO można interpretować jako próbę manipulacji PR, sztucznego wpływania na wyniki wyszukiwań itd. Zabrakło tu trochę trzeźwego, realnego spojrzenia na rzeczywistość.

Na uwagę zasługuje także nieuzasadniona drobiazgowość twórców. Uważam, że przekazywanie klientowi informacji na przykład na temat wyposażenia firmy to lekka przesada.

Braki:
Dodatkowo wydaje się, że dokument nie jest dopracowany w szczegółach.
Przykłady:

– Punkt o niewprowadzaniu w błąd i nieobrażaniu użytkowników. Nie wiem, który specjalista chciałby obrażać użytkowników strony klienta, i co miałby na tym zyskać? Co to ma wspólnego z SEO? Nic.

– Napiętnowanie dynamicznych systemów wymiany linków, zapominając przy tym o statycznych SWL-ach.

Banały i ogólniki:
Nie wiem na ile sensowne jest poświęcanie tak dużej uwagi ogólnym i oczywistym zasadom biznesu, takim jak konieczność przestrzegania prawa, niedziałanie na szkodę klienta, niewprowadzanie klienta w błąd itp.

Oczywiście nie budzi sprzeciwu zalecenie realistycznej oceny możliwości uzyskania założonych celów, równorzędne traktowanie klientów czy napiętnowanie działań prowadzonych na niekorzyść konkurencji, jednak po takim kodeksie oczekiwalibyśmy raczej skupienia na zasadach stricte związanych z naszą specjalistyczną branżą.

Z drugiej strony rozumiem, że twórcy chcieli przypomnieć specjalistom SEO, że trzeba być uczciwym – no cóż, może rzeczywiście niektórym takie przypomnienie się przyda.

Mimo wszystko na +
Mimo wszystkich przedstawionych zastrzeżeń, nie podzielam oburzenia niektórych twierdzących, że Kodeks jest całkowitą pomyłką i nieporozumieniem.
Traktuję go jako pewien punkt odniesienia, zbiór wytycznych, często wyidealizowanych i nieosiągalnych w 100%, czasem banalnych, w dużej mierze niedoskonałych, ale przynajmniej pobudzających do dyskusji i dających do myślenia, a to chyba jeszcze nikomu nie zaszkodziło.